KEPTN

2016-12-08 by Wojtas

Dokładnie 2 grudnia miała miejsce premiera najnowszej płyty duetu Tede i Sir Mich. Ten dwupłytowy album, zatytułowany ,,Keptn” był jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Z racji, że na płycie znajdziemy wiele wersów i odniesień do butów oraz z racji, że Tede współtworzy z nami wszystkimi kulturę sneakers, postanowiłem umieścić wpis na ten temat właśnie tutaj, na sneakers.pl. Recenzja to za duże słowo, będzie do bardziej zbiór luźnych opinii, prób interpretacji, które powstały podczas słuchania i rozmów z innymi fanami.

U MNIE TERAZ KEPTN' 😜 #KEPTN @najwiekszejol #polecmy_razem

A photo posted by TEDE (@tedef) on

Jakie było moje wrażenie po pierwszym odsłuchu? No oczywiście Wow! Keptn jest płytą kompletną. To całkowita prawda, że każdy kawałek jest inny, powstały w zupełnie innym klimacie. Oprócz pozamiatania swojej działki, Tede i Sir Mich pokazali, że ich współpraca sprawdziłaby się świetnie w kilku innych gatunkach muzycznych. Świadczy to o ich uniwersalności i niezwykłym talencie, ale przede wszystkim o tym, że potrafią się bawić muzyką i czerpać z niej radość, a chyba to najbardziej szanuję i doceniam. Pokazują również, że nie trzeba od 10 lat nagrywać takich samych kawałków, a muzyka hip-hop powinna się rozwijać, próbować i szukać nowych trendów i inspiracji. Rozumiem, że utwory takie jak ,,Było warto” czy też ,,Robienic” są humorystyczne, zostały zrobione naprawdę świetnie, a szczególnie ten pierwszy, mimo Sir Micha na fortepianie i latających gołębi w klipie, niesie ze sobą ważny przekaz.

Tak, właśnie ,,przekaz”, czyli słowo, które jest traktowane jak święty gral wśród wszystkich tych, którzy nie potrafią czytać między wierszami, a nawet nie między wierszami, bo jeżeli ktoś nie skumał o co chodzi z kawałkiem ,,Ten bit jak Mobb Deep” to nie mamy o czym rozmawiać… To co najbardziej lubię w przekazie tej i poprzednich płyt od czasu kiedy T.D.F wrócił na szczyt, to element motywujący. Rap o tym, że jeżeli się chce, wierzy w swoje ideały i ciężko pracuje, można osiągnąć wszystko. Wyjść na prostą, nawet gdy każdy się od Ciebie odwrócił. Zamieńcie słowo rap na to czym się Wy zajmujecie, albo co kochacie robić i ta muzyka jest o Was. Z kolei utwory takie jak „P.N.K.Ś.K.J.Z.I.N.Y.Z.S.S.B.C.N.T.Z.I.J.M.Z.T.P.B.S.C” oraz mój ulubiony ,,Chiński lampion” w mojej interpretacji mówią o tym, żeby chwytać dzień, bo wkrótce nadejdzie apokalipsa, wojna czy inny akt terroryzmu, który zakończy naszą egzystencję. Może jest to kontrowersyjne i interpretowane przeze mnie na wyrost, ale w tych kawałkach jasno jest powiedziane, że znakami, które to zwiastują jest aktualna sytuacja polityczna w naszym kraju i na świecie, a zbliżający się koniec jest niejako usprawiedliwieniem życia na maksa. Już nawet nie ma gdzie uciekać #frederyk_chopin. Oczywiście, żeby wszystko zrozumieć i wyłapać trzeba przesłuchać ,,Keptn” kilkadziesiąt razy, a tak naprawdę wszystko rozumie tylko Tede i ludzie z jego najbliższego otoczenia i właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze.

CZUJNOSC & GOTOWOSC. #PLNY JA❤️PLNY (FOTO @kaczy__ ) #niebawem

A photo posted by TEDE (@tedef) on

Jeżeli chodzi o pracę Sir Micha i warstwę muzyczną, ciężko jest mi to ocenić, ponieważ kompletnie się na tym nie znam od strony technicznej. Mogę to jedynie porównać do innych i wyrazić własne odczucie, ale słuchanie tej płyty po prostu sprawia mi przyjemność. Melodie, które po zdjęciu słuchawek non-stop odgrywają mi się w głowie i nie mówię tutaj tylko o tak zwanych ,,Bangerach z cykaczami”. Również bardzo podobały mi się nawiązania do utworów z dawnych płyt. Naprawdę piękna robota.

Co do gości na tej płycie. Sylwia Grzeszna zrobiła świetną pracę. Jej śpiew w utworze ,,Chiński Lampion” jest wręcz hipnotyzujący. Na płycie oczywiście nie mogło zabraknąć chyba najbardziej niedocenianego rapera w Polsce czyli Abla. Jego zwrotki w kawałku ,, 69 ziomeczków” są bardzo dobre, ubaw miałem jeszcze większy niż w #michael_kors. Natomiast jego wersy w ostatnim utworze na płycie mówią dokładnie to co myślę, a stylem przywodzą mi na myśl płytę ,,Ostatni Sarmata”.

Mógłbym tak długo i chętnie napisałbym swoją interpretację każdego utworu, ale podsumowując: płyta jest świetna, naprawdę warto ją kupić, oczywiście zamiata całą scenę przy okazji zostawiając ją lata świetlne w tyle. To tylko taka moja skromna opinia, ale znalazłem w niej wszystko czego oczekiwałem, a nawet więcej, wielokrotnie odpłynąłem w przemyśleniach, dobrze się bawiłem, czy nawet wybuchnąłem śmiechem, a jedyne co mogę teraz powiedzieć to… Dzięki Tede.

Autor: Wojtas

Kiedyś grający w basket koleżka z Kalisza. Przez osobę Michaela Jordana i serię Air Jordan zainteresowany wszystkim co związane ze sneakersami. Aktualnie mieszkający we Wrocławiu i piszący co nieco o swojej zajawce. Instagram: @wojtaswie

Więcej o autorze