Recenzja: Nike Free Flyknit Mercurial

2016-11-16 by pdt

Nowy miesiąc, nowa recenzja jednej z ciekawszych propozycji, jakie znaleźliśmy w magazynie Sneakers by Distance. Dziś na warsztat bierzemy Nike Free Flyknit Mercurial. Sprawdźcie, co dla Was przygotowaliśmy!
Bohater dzisiejszego wpisu dzieli wiele podobieństw z opisywanymi poprzednio Nike Air Footscape Magista Flyknit. W obu przypadkach bazą do stworzenia buta było obuwie piłkarskie. W przypadku Free Flyknit Mercurial już w samej nazwie mamy podpowiedź. Chodzi rzecz jasna o Nike Mercurial Superfly, kojarzone z osobą Cristiano Ronaldo, który to jest regularnym użytkownikiem wspomnianego modelu.

 

nike free flyknit mercurial

Free Flyknit Mercurial wykonane są przy użyciu jednych z najpopularniejszych technologii ostatnich lat – fundament buta stanowi podeszwa Free – pełniąca jednocześnie funkcję podeszwy zewnętrznej i środkowej i wyróżniająca się niezwykłą elastycznością. W przypadku opisywanego buta zastosowano podeszwę Nike Free w wersji 5.0. Część zasadnicza buta również wpisuje się w aktualne trendy w obuwiu sportowym – zamiast skóry czy syntetycznego meshu mamy siateczkę Flyknit. Wyjątek stanowi panel znajdujący się na pięcie, do produkcji którego użyto zamszu.

nike-free-flyknit-mercurial-sneakers-pl-1

Podeszwa Free jest gwarantem wysokiego komfortu – osobiście należę do grupy użytkowników, którym bardzo odpowiada ten rodzaj „ogumienia”. Pod kątem twardości umiejscowiłbym je gdzieś pomiędzy miękkim Lunarlonem a twardym systemem Nike Air. Wydaje się to być najbardziej optymalna z podeszew dostępnych w ofercie amerykańskiej marki. Jest również łatwa w pielęgnacji – wystarczy przemyć raz na jakiś czas przy użyciu ryżowej szczotki i płynu czyszczącego, np. z linii Tarrago Sneakers Care i mamy spokój. Miłośnikom jesiennych spacerów nie polecam zapuszczania się na pokryte liśćmi trawniki. Spacer taki przypomina przeprawę przez pole minowe rozsiane przez okoliczne czworonogi a wydłubywanie psich niespodzianek z perforacji w podeszwie Free to naprawdę nie jest wymarzony sposób spędzania sobotniego popołudnia. To chyba jedyna znana mi wada podeszwy Free, ale również każdej innej posiadającej głębokie wcięcia.

nike-free-flyknit-mercurial-sneakers-pl-3

Jeśli chodzi o materiał Flyknit to jest on nieco inny niż w modelu Air Footscape Magista – przypomina bardziej elastyczną wersję plecionki znanej chociażby z Nike Flyknit Trainer, przez co dobrze dopasowuje się do nogi i można praktycznie zapomnieć o tym, że mamy na nogach buty. Zresztą taki cel przyświecał twórcom modelu – zachowanie jak największej precyzji znanej z chodzenia boso #cejrowski.

nike-free-flyknit-mercurial-sneakers-pl-7

Jakość wykonania stoi na zadowalającym poziomie i zasadniczo przyczepić się można jedynie do wspomnianego wcześniej zamszowego panelu na pięcie – jest szorstki i niemiły w dotyku, w niczym nie przypomina mięciutkiego materiału który kojarzycie z recenzji Air Footscape Magista.

nike-free-flyknit-mercurial-sneakers-pl-4

Kwestia wyglądu jest już mocno indywidualną sprawą, ale w mojej ocenie Free Flyknit Mercurial prezentują fenomenalny poziom designu. Przeniesienie buta z wąskiej, piłkarskiej podeszwy na szerszą Free było niezwykle korzystnym z punktu widzenia estetyki zabiegiem. Nike Free Flyknit Mercurial prezentują się kapitalnie a opisywana w tej recenzji kolorystyka nazwana „Wolf Grey” to jedna z najlepszych kompozycji w ramach tego modelu. Wspominając czasy, gdy Mercuriale pojawiały się na rynku i ich sprowadzenie do Polski wiązało się z odchudzeniem konta bankowego o czterocyfrową sumę, fakt dostępności w naprawdę świetnej cenie – 579 zł 479! i to w naszym kraju jest czymś absolutnie niepojętym. Żyjemy w dobrych czasach dla kolekcjonerów.